Tego nie dowiecie się o naszej podróży po Filipinach!

3 lutego 2015  By nakreceni.in 
1


Bardzo chcemy przejść już do relacji z festiwalu Sinulog, więc żeby pozostać w zgodzie z chronologią wydarzeń, napiszemy wam czego wam nie opiszemy:

– Nie opiszemy kursu nurkowego Ani, bo trwał ledwie dwa dni, wiązał się z porannym wstawaniem i kilkukrotnym schodzeniem pod wodę, co nie jest szczególnie zaskakujące w przypadku kursu nurkowego, a zakończył się spodziewanym sukcesem. Instruktor był fachowcem, Ania pojętną uczennicą, a zajęcia odbyły się w niewielkiej grupie, bo nie było w niej nikogo poza Anią.

– Nie opiszemy zwiedzania miasta Cebu, bo nie zwiedzaliśmy miasta Cebu. Maria (postać autentyczna, wprowadzona we wcześniejszym wpisie) zapytana o to co można jeszcze tam robić wymieniła jednym tchem pięć najważniejszych centrów handlowych i trzy restauracje, a instruktor nurkowania potwierdził te zeznania. Spacery po mieście zostawiliśmy sobie zatem na Sinulog.

– Nie opiszemy pobytu w Moalboal, snorklowania na rafie, ani skuterowej wycieczki nad wodospady, bo nie po to robimy zdjęcia, żeby o wszystkim pisać. Poza tym jedno z nas było przeziębione i potrzebowaliśmy trzech spokojniejszych dni, na których najwięcej skorzystał nasz blog.

– Nie opiszemy jak to zrobiliśmy, że na czas festiwalu Sinulog zamieszkaliśmy u filipińskiej rodziny (innej niż ta poznana w Starbucksie) tuż obok samego centrum wydarzeń, bo gdybyśmy tak wszystko podawali na tacy, to czytelnik nie miałby okazji rozwijać własnej wyobraźni. Dodamy jedynie, że ponownie zostaliśmy zaproszeni na wystawny (i tym razem uroczysty) obiad, więc jeśli lubicie być goszczeni to powinniście rozważyć wizytę na Cebu.

– Nie opiszemy jak córka naszych gospodarzy poruszona spytała się czy szliśmy z plecakami całą drogę od przystanku jeepneya pieszo (jakieś 250 metrów), bo gdy dowiedziała się, że szliśmy pieszo ale od dworca autobusowego z uwagi na zamknięte dla jeepneyów ulice (jakieś 1,5 kilometra), to trzeba ją było cucić, a nie chcemy wam opisywać jak prawie na śmierć przeraziliśmy Filipinkę.

– Nie opiszemy niechęci miejscowych do Koreańczyków, bo jeśli rzeczywiście tak się szarogęszą i rządzą jakby byli u siebie, co kilkukrotnie usłyszeliśmy od Filipińczyków z Cebu, to może jeszcze sami się na takich natkniemy i będziemy mieli okazję do pogłębionych analiz. Na teraz opracowaliśmy jedynie krótkie oświadczenie dla prasy: nie każdy naród musi lubić multikulti i nachalne próby wprowadzania elementów kultury koreańskiej do życia Filipińczyków (poprzez na przykład zakładanie swoich kościołów) mają prawo ich wkurzać.

– Nie opiszemy również niechęci białych imigrantów do Koreańczyków, no bo to już ociera się o groteskę. Podobnie jak nasza niechęć do niektórych białych imigrantów, aczkolwiek czujemy się poniekąd usprawiedliwieni widząc jednego z drugim, którzy przeprowadzili się na Filipiny głównie by pouczać „dzikusów” jak powinni zachowywać się we własnym kraju. O Angolu, który jako jedyny irytował się na kolorowy i rozbawiony tłum podczas festiwalu Sinulog też nie napiszemy, bo po co poświęcać na blogu miejsce na chama głośno wyrażającego oburzenie faktem, że inni nie ustępują mu drogi, że idą pod prąd i że nie zostawiają mu dość miejsca na wózek z dzieckiem. Na chamów spuszczamy zasłonę milczenia.

– Nie opiszemy ile osób maksymalnie wchodzi do filipińskiego tuk-tuka (tu funkcjonują one w postaci dostawki do motoru i są zdecydowanie mniej wygodne jak i mniej pojemne niż ich tajskie odpowiedniki), bo nie jest to liczba, w którą chcielibyście uwierzyć, a my też nie wiemy, bo przy dziesiątej osobie przestaliśmy liczyć.

Cebu-0897 (Kopiowanie) Cebu-0898 (Kopiowanie) Cebu-0928 (Kopiowanie) Moalboal-1027 (Kopiowanie)Cebu-0984 (Kopiowanie) Cebu-0986 (Kopiowanie) Cebu-1059 (Kopiowanie) Moalboal-0943 (Kopiowanie)Moalboal-0999 (Kopiowanie)    Moalboal-1037 (Kopiowanie)Moalboal-0930 (Kopiowanie)




nakreceni.in
nakreceni.in
Nakręceni to Ania i Rafał. Na półtora roku zamieniliśmy etat w biurze na życie w podróży. Z plecakiem i namiotem przemierzyliśmy Azję aż na kraniec świata w Nowej Zelandii. W drodze powrotnej już na rowerze przejechaliśmy z Chin do Gruzji zostawiając pod kołami między innymi szlaki Pamiru. Blog to nie tylko wirtualna szuflada wspomnień, będziemy tu dalej dzielić się przemyśleniami o świecie, często z przymrużeniem oka, bo tak jak w podróżowaniu, tak i w pisaniu o podróżach dystans ma znaczenie. Zostańcie z nami! Jeśli chcielibyście nam zadać pytanie, czy też zaproponować współpracę lub kierunek kolejnego wyjazdu, piszcie na adres: nakreceni.in@gmail.com







Sprawdź również:


  • jeżeli o tym nie chcieliscie napisać :) to nie mogę się doczekać tego co bedziecie chcieli opisać :)



Czytaj więcej
O tym jak nie nurkowaliśmy z rekinami wielorybimi Nie należymy do osób szczególnie zielonych, ale wierzymy, że trzeba szanować ekosystem. To co zrobiono w Oslob to oczywiście wierzchołek góry lodowej bezmyślnej interwencji człowieka w przyrodę. Bardzo przejrzysty przykład krótkowzroczności,...