Przeklęte Langkawi, wspaniała Malezja

21 stycznia 2015  By nakreceni.in 
3


A było to tak. Mahsuri przypłynęła z rodzicami na Langkawi z Phuket. Młoda dziewczyna z miejsca stała się obiektem pożądania wśród mężczyzn i celem zazdrości innych zamieszkujących wyspę kobiet. Przyćmiewała je urodą, a tego nie wybacza się obcym. Wyszła za mąż za wojownika, którego szybko wezwały obowiązki wojenne i dziewczyna pozostała na wyspie zdana na łaskę lokalnej społeczności. Wkrótce, wykorzystując przyjaźń Mahsuri z jednym z chłopaków, oskarżono ją o cudzołóstwo. Na nic zdała się próba obrony, nikt nie dał wiary jej tłumaczeniom i wydano wyrok skazujący. Islam, cudzołóstwo, XVIII wiek, wyrok mógł być tylko jeden. Mahsuri przywiązano do drzewa i zasztyletowano. Dziewczyna wydając ostatnie tchnienie rzuciła na wyspę klątwę, która miała trwać przez siedem pokoleń. Dla Langkawi nastały trudne czasy, została skutecznie najechana przez inny lud (znany dziś jako Tajowie), a uciekający mieszkańcy spalili za sobą nawet pola ryżowe, by nie zostawić nic wrogom. Siedem pokoleń później Langkawi odżyła. Już pod wodzą państwa malezyjskiego otrzymała status strefy bezcłowej i zaczęła żyć jako lokalizacja turystyczna. Po Mahsuri i jej klątwie pozostał grób, udostępniony nawet (za niemałą opłatą) zwiedzającym.

Dziś trudno uwierzyć, że Langkawi dopiero narodziła się dla świata. Tak jak i trudno uwierzyć, że Malezja jako zlepek kultur też całkiem niedawno utworzyła spójne państwo, po którym turysta może bezpiecznie się poruszać. Wyspa jest bardzo apetyczna, ma cudowne piaszczyste plaże i całe mnóstwo porozrzucanych niewielkich wysepek będących rajem dla nurkujących i snorklujących. Ma gęstą dżunglę, wodospady i pola ryżowe. Jest absolutnie topowym miejscem do skosztowania azjatyckich ulicznych przysmaków, nigdzie dotąd nie zetknęliśmy się z taką różnorodnością i smakiem, zwłaszcza odwiedzając wieczorny targ w Kuah. Langkawi przysłużył się też islam (co pewnie można odnieść do całej Malezji, ale że nie widzieliśmy nic poza Langkawi, Kuala Lumpur i Kuala Perlis, to nie będziemy wydawać takich sądów), jest bardzo czysto i bezpiecznie, pomimo panującej religii miejscowi nie okazują urażenia skąpymi strojami przyjezdnych (my akurat nie lubimy prowokować więc wśród muzułmanów zachowujemy powściągliwość w ubiorze) i są wobec nich nastawieni kumpelsko. Nie ma za to żadnego natarczywego nagabywania, ani prób wyłudzania pieniędzy. Gdziekolwiek byśmy nie poszli zjeść, kupić bilet, czy skorzystać z jakiejś usługi, nie było opcji, żeby ktoś nas próbował naciągnąć. I zawsze znalazł się ktoś chętny by pomóc złożyć zamówienie w knajpie. To chyba jedyny kraj w tej części świata gdzie zupełnie bezstresowo, o nic nie pytając, nakładaliśmy sobie jedzenie (nasi kandar – czyli ryż i wybór curry + dodatki, obowiązuje samoobsługa) i spokojnie konsumując czekaliśmy na podliczenie. A Malezja, jeśli tylko stołujecie się z lokalsami, jest pod tym względem naprawdę tania. Dla nas, miłośników dobrej kuchni, to prawdziwy raj.

Langkawi-1-7

Wchodząc w Malezji na targ jedzeniowy można żałować, że nie ma się dwóch żołądków

Z ręką na sercu, pewnie mało kto w ogóle słyszał o Langkawi, a szukając egzotycznej destynacji urlopowej, warto się tym miejscem zainteresować. Luksusowe bungalowy ułożone wzdłuż plaży nie przytłaczają pozostawiając okolicę spokojną i bardzo otwartą, żadnych ogrodzeń i murów. Wyspa jest bardzo nowoczesna, a jej zagospodarowanie przywołuje raczej myśli o bogatych Stanach lub Wielkiej Brytanii, niż o dalekiej Azji. Cywilizacja ma swoje ciemne strony, bowiem po raz pierwszy wypożyczając skuter (a raczej nieduży półautomatyczny motor) zetknęliśmy się z pytaniem o prawo jazdy na dwukołowiec i wprawdzie obeszło się bez niego, ale z pewnymi obawami przejeżdżaliśmy przed porozstawianie co jakiś czas policyjne punkty kontrolne. Liczne wypadki z udziałem turystów, o których słyszeliśmy, mogły wpłynąć na podejście władzy do beztroskiego wydawania pojazdów, ale przy spokojnym (tyle że lewostronnym) ruchu na wyspie i benzynie za 1,9zł/litr to wciąż najlepszy tam środek transportu.

Langkawigop

Włócząc się po Langkawi mieliśmy okazję trafić na piękne wodospady (bez opłaty za wstęp- kolejny plus dla Malezyjczyków) i orzeźwić się w zimnej wodzie

Niektóre kraje i ich ludność po prostu przekonują nas do siebie od razu. Tak było z Malezją. Spodobało nam się Kuala Lumpur, zachwyciliśmy się Langkawi. Być może dał znać o sobie komfort psychiczny, bezstresowe załatawianie wszystkiego i przebywanie wśród lokalsów, którzy nie przymilają się, ani nie ślą sztucznie uprzejmych zaczepek, ale po prostu dzielą się z nami swoim miejscem (a czasem nawet jedzeniem- jak to miało miejsce w Kuala Lumpur, gdzie facet oddał Ani swój deser, gdy z zaciekawieniem przyglądała się zawiniątku w liściach bananowca). Gdy ponownie trafiliśmy do malezyjskiej stolicy, po podróży komfortowym nocnym autobusem, pomimo środka nocy, poczuliśmy się jakbyśmy trafili do swojego miasta. Mahsuri mogłaby dziś spać spokojnie. Malezja ze swej multikulturowości uczyniła atut i nie powinniście przegapić okazji do sprawdzenia tego na własne oczy (i kubki smakowe!) przy okazji wycieczki do tej części świata!

Malezja1

Krab i Ania (z prawej)

Langkawi-1-2 Langkawi-1-3 Langkawi-1-5 Langkawi-1-6Malezja




nakreceni.in
nakreceni.in
Nakręceni to Ania i Rafał. Na półtora roku zamieniliśmy etat w biurze na życie w podróży. Z plecakiem i namiotem przemierzyliśmy Azję aż na kraniec świata w Nowej Zelandii. W drodze powrotnej już na rowerze przejechaliśmy z Chin do Gruzji zostawiając pod kołami między innymi szlaki Pamiru. Blog to nie tylko wirtualna szuflada wspomnień, będziemy tu dalej dzielić się przemyśleniami o świecie, często z przymrużeniem oka, bo tak jak w podróżowaniu, tak i w pisaniu o podróżach dystans ma znaczenie. Zostańcie z nami! Jeśli chcielibyście nam zadać pytanie, czy też zaproponować współpracę lub kierunek kolejnego wyjazdu, piszcie na adres: nakreceni.in@gmail.com







Sprawdź również:




Czytaj więcej
Koh Libong - niezbyt huczny start Nowego Roku Pogoda w Tajlandii nie przestawała płatać figli, monsun nie odpuszczał i przelotne opady zrzucały na cały rejon zasłonę szarości. Przy takiej aurze nawet wybrzeże morza andamańskiego prezentuje się smutno; wodzie brakuje błękitu, a wyspom...