Lepiej go nigdy nie poznać

20 września 2014  By nakreceni.in 
2


Oleg jest policjantem tropiącym malwersacje finansowe. Zna ludzi. W Moskwie jest poważany, boją się go zwłaszcza właściciele dobrze prosperujących przedsiębiorstw, oczywiście ci, którzy sami nie mają odpowiednich „pleców”. Oleg w swojej pracy, oprócz ścigania przestępców, zajmuje się składaniem różnym firmom propozycji nie do odrzucenia. Albo pozwolą się tanio wykupić, albo zostaną zupełnie z niczym, poza wyrokiem na karku. Oleg jest jednym z tych moskiewskich szczęściarzy, którzy mają zarówno pieniądze, jak i władzę. Nie ma wielu prawdziwych przyjaciół. Kumpli z pracy niby otwarcie traktuje jakby nimi byli, ale tam każdy gromadzi haki na pozostałych. Prowadzą przeciwko sobie tajne dochodzenia i prędzej czy później jedni drugich wtrącają do więzień lub ubijają nad nimi łopatą ziemię. Nie przeszkadza to w pogłębianiu relacji na gruncie prywatnym, sam Oleg jest ojcem chrzestnym dwójki dzieci kolegów z pracy. Nie ma w tym przyjaźni, wyłącznie wyrachowanie, każdy tu wie, że przyjaciół trzeba trzymać blisko, a wrogów jeszcze bliżej.

Inaczej jest z Borysem, z nim to prawdziwa przyjaźń. Borys udziela korepetycji z angielskiego. Jako młody chłopak pracował w dużych międzynarodowych korporacjach, gdzie zaszedł do dyrektorskiego stanowiska, ale rzucił to, bo miał problem z respektowaniem hierarchii w pracy. Borys korzysta z pomocy Olega tylko w wyjątkowych sytuacjach. Jak wtedy, gdy Anastazja, jego córka, musiała iść do szpitala i potrzebował dla niej najlepszej opieki, albo gdy szła do przedszkola, a chętnych było zbyt wielu, by przyjęto ją do najbliższego. Czasem jednak trzeba uważać co się Olegowi mówi, bo on nie stosuje półśrodków, ani nie poprzestaje na ustnej perswazji. Kiedy przerażona dyrektorka przedszkola w panice ściągnęła wszystkich wychowawców z urlopów, zaczęła porządkować księgi finansowe, a nawet odmalowywać trawniki przed wejściem na potrzeby zbliżającej się kontroli, Borys musiał interweniować, by ukrócić to szaleństwo. Albo wtedy, gdy potrącono jednego z uczniów Borysa na przejściu dla pieszych. Poturbowanemu chłopakowi sprawca groził, że dopadnie jego i rodzinę, jeśli piśnie o tym słówko. Oleg miał znać dobrych prawników, więc przyjaciel ponownie odezwał się do niego. Faktycznie, potraktował tę sprawę jak swoją i wysłał do szpitala dwójkę dobrze wyglądających kulturalnych młodych ludzi, dziewczynę i chłopaka, na oko 25-latków. Chłopak przedstawił ścieżkę prawną jaką mogli pójść zastrzegając, że będzie ona długa, męcząca i może zakończyć się niesatysfakcjonującym wyrokiem. Dziewczyna zaoferowała alternatywny pomysł. Po prostu rozleje się trochę krwi, ale będzie spokój. Matka pokrzywdzonego podziękowała, odprawiła młodzież i nigdy nie prosiła już Borysa o nic więcej.

Borys i Oleg przyjaźnią się od dziecka, byli dla siebie jak bracia. Oleg wielokrotnie wyciągał rękę do kumpla proponując mu zarządzanie przejętymi firmami, wartymi grube miliony, ale Borys ceni sobie wyżej życie i zdrowie niż skok na kasę, a nie miał takich znajomości i pleców jak przyjaciel, by móc czuć się w tym biznesie bezpieczny. Głupio by było tak ciągle latać do kolegi na skargę w razie kłopotów. Poskarżył się kiedy teściom ukradli auto, a policja nie chciała nic z tym zrobić. Oleg przekazał numer do osoby odpowiedzialnej za kradzieże w komendzie głównej i zazwyczaj to by wystarczyło. Układ jest prosty, mafia współpracuje z policją i dzieli się zyskami z kradzieży. Tym razem jednak chodziło o Chevroleta Sparka. Mafia nie schodzi tak nisko, a policjant z komendy głównej tylko bezradnie rozkładał ręce; nie może kazać swoim ludziom szukać Sparka, bo straci u nich autorytet! Dlaczego po prostu nie kupią sobie nowego cholernego Sparka, przecież to żaden wydatek? Oleg też nic więcej nie mógł poradzić. Obiecał, że sam odkupi auto teściom Borysa.

Oleg ma głębokie kieszenie i lekką rękę do wydawania. Niedawno jego żona spotkała na klatce sąsiada i dowiedziała się od niego, że chce sprzedać mieszkanie. Kobieta długo się nie zastanawiała, zadzwoniła do męża z radosną nowiną, dostała jego zgodę, wróciła do mieszkania i odliczoną kwotę zaniosła w reklamówce sąsiadowi. Nowe M4 urządzą dla córki. Ta jest tak związana z tatusiem, że lepiej aby pozostała blisko, kiedy będzie chciała już zamieszkać oddzielnie.




nakreceni.in
nakreceni.in
Nakręceni to Ania i Rafał. Na półtora roku zamieniliśmy etat w biurze na życie w podróży. Z plecakiem i namiotem przemierzyliśmy Azję aż na kraniec świata w Nowej Zelandii. W drodze powrotnej już na rowerze przejechaliśmy z Chin do Gruzji zostawiając pod kołami między innymi szlaki Pamiru. Blog to nie tylko wirtualna szuflada wspomnień, będziemy tu dalej dzielić się przemyśleniami o świecie, często z przymrużeniem oka, bo tak jak w podróżowaniu, tak i w pisaniu o podróżach dystans ma znaczenie. Zostańcie z nami! Jeśli chcielibyście nam zadać pytanie, czy też zaproponować współpracę lub kierunek kolejnego wyjazdu, piszcie na adres: nakreceni.in@gmail.com







Sprawdź również:


  • Czcionki polskie mi nie działają na Waszym blogu
    Czemu czemu czyż nie jest on międzynarodowy??

    • Magda, to bardzo dziwne! Prześlij proszę na priv numer zgłoszenia, przekażemy do naszej pomocy technicznej ;) a tak serio to czcionki nie powinny zależeć od kraju, a ewentualnie od przeglądarki (a może też systemu operacyjnego?). Nam niezależnie gdzie jesteśmy wszystko się wczytuje powoli, ale poprawnie:). daj znać czy udało się coś zmienić, ja też poszukam gdzie tkwi problem, bo domyślam się, że to się ciężko czyta!
      pozdrawiamy :)



Czytaj więcej
Sztuka pakowania | Co na wyprawę? Poza listą bagażu niezwykle istotna jest logistyka pakowania. Wymieniamy i opisujemy każdą sztukę bagażu, Listę stworzyliśmy w oparciu o wiele dobrych rad podejrzanych u innych podróżnych!