Kanion Szaryński – Wielki Kanion Kazachstanu

5 sierpnia 2015  By nakreceni.in 
8


Kazachstan chciał nas elegancko wprowadzić w klimat Azji Centralnej. Ludzie wesoło pozdrawiali dwójkę rowerzystów. Pytali skąd jesteśmy, dopominali się o szczegóły naszej trasy. Dziewczyna posłała za nami radosnego buziaka, miejscami robiło się jak w filmowych kadrach. Tych kilka zdań po rosyjsku, które potrafimy wypowiedzieć wystarczało by zyskać sympatię miejscowych. Polska budzi tu dobre skojarzenia. Jeden służył na przejściu granicznym w Brześciu i chwali sobie współpracę z naszymi rodakami, inny z Germanii sprowadzał samochód, więc poznał kilka miast pomiędzy Odrą a Bugiem. Paljaki to nasi są, taki płynie od nich przekaz. A my, chociaż wiemy, że to braterstwo dziś niewiele wspólnego ma z rzeczywistością, korzystamy z sympatii i czujemy się trochę jak u siebie bardzo zgrabnie przyjmując pozę zafascynowania kazachskimi osiągnięciami.

Prawda jest taka, że Azja Centralna to bardzo skomplikowany politycznie region, który sowiecką przeszłość będzie odchorowywał znacznie dłużej niż Polska. Nasze rozdarcie pomiędzy Europą Zachodnią a wschodem jest zupełnie nieporównywalne do tego z czym zmagają się Kazachowie, Kirgizi czy Tadżycy. My widzimy ile straciliśmy na rosyjskim jarzmie, oni zaś ile zyskali za ZSRR. To co zaobserwowaliśmy od samego początku pobytu na terenie Azji Centralnej, to zupełny brak świadomości realiów panujących u nas, a przecież Kazachstan to najbogatszy kraj regionu z PKB na mieszkańca niewiele niższym niż Polska i niemal równym Rosji (to może być wygodna dla władz i zakłamująca rzeczywistość statystyka, bo płace w Kazachstanie są już o ponad połowę niższe niż u nas). Na życie mieszkańców prowincji, które widzieliśmy, specjalnie się ten względny dobrobyt nie przekłada. Kazachstan stoi złożami i podobnie jak w innych krajach regionu zyski z tego biznesu trafiają do wąskiej grupy ludzi. Azją Centralną zarządzają satrapowie, którzy głównie dbają o własny portfel, a na czołowe listy najbogatszych obywateli według Forbes regularnie trafiają politycy i dzieci najważniejszych polityków w kraju. W Kazachstanie wysoko wspiął się nawet dwudziestosiedmioletni wnuk prezydenta Nazarbajewa. Możecie zrozumieć dlaczego wolelibyśmy nie widzieć Polski w tym zacnym towarzystwie.

Stoczyliśmy kilka rozmów o życiu w Warszawie i przekonaliśmy się, że pamięć o naszym kraju u miejscowych zatrzymała się na latach osiemdziesiątych. Jaruzelski to był gość– to nie odosobniony komentarz z jakim się spotkaliśmy. To szkoda, że go do siebie nie zabraliście. Kazachowie są dumni ze swojego przywódcy, rządzącego krajem od rozpadu Związku Radzieckiego Nazarbajewa. W tym roku odbyły się kolejne wybory i obyło się bez emocji. Bukmacherzy raczej nie przyjmowali zakładów przeciwko urzędującemu prezydentowi, bo ponownie wygrał on w pierwszej turze zgarniając blisko 98% głosów przy frekwencji 95%. A przecież mógł otrzymać 105%! To już jego piąta kadencja. Konstytucja dopuszczała wyłącznie dwukrotne urzędowanie prezydenta, czyli bardzo się myliła i należało ją zmienić. Dołączono zapis, że ograniczenie nie dotyczy pierwszego prezydenta Kazachstanu. Wy sobie pewnie myślicie, że ja tu się zgrywam i zmyślam te historie, ale tak właśnie wyglądają realia Azji Centralnej. Pewnie nie za wyjątkowy wkład w rozwój kazachskiej demokracji prezydent Kwaśniewski utytułował Nazarbajewa orderem Orła Białego, a ten odwdzięczył mu się uczynieniem go po latach jednym z doradców. I tak kwitnie miłość polsko-kazachska pod patronatem nawróconych na kapitalizm byłych aparatczyków.

A skoro o kapitaliźmie, to jeden starszy były wojskowy bardzo chciał nam zaimponować swą ojczyzną dobrobytu i podstępnie pytał:
Kapitalizm czy socjalizm? – i dalej – Macie tam w Polsce awtamaszinę? A no, nie macie, a u nas to się Audi jeździ. Rzeczywiście, Audi zdominowały kazachskie drogi. Trzydziestoletnie osiemdziesiątki i setki, cuda osiągnięć motoryzacji, bo wymagające jedynie drobnych napraw po każdym dłuższym przebytym dystansie, ale u nas i tak nie zostałyby nawet dopuszczone do ruchu drogowego. Cóż, przynajmniej nikt nie pytał o to ile kosztowały rowery i nasze wyposażenie, co miało stać się zmorą dalszej podróży. Kazachstan jest gospodarczą potęgą i basta. Doskonale, bardzo lubimy narody bez kompleksów.

Kanion Szaryński-3601 5

Droga nad Kanion Szaryński, jeden z cudów natury wschodu, bez przesady nazywany młodszym bratem Wielkiego Kanionu Koloradu, ciągnęła się pod boleśnie palącym słońcem. Znowu pedałowaliśmy przez pustkowia i ponownie problemem była kończącą się woda. Zaskoczyły nas wysysające siły podjazdy i brak cienia, pod którym moglibyśmy dojść do siebie. Tam gdzie pojawiały się drzewa, przestrzeń zagarniały meszki. Na żywiołowe machanie rękoma nie mieliśmy sił i bardzo żałowałem, że nie jestem jaszczurką, by operując wyłącznie językiem pozbyć się intruzów. Przy okazji trochę bym się pożywił. Nowe siły wstąpiły w nas dopiero późnym popołudniem i do kanionu zjeżdżaliśmy ścigając się z zachodzącym słońcem. Strażnicy w parku okazali się bardzo równymi gośćmi, zapewnili nas, że mając namiot poza niewielką opłatą wstępu nie musimy ponosić żadych dodatkowych kosztów, a dla biwakowiczów znad kształtującej kanion rzeki Szaryn przygotowano nawet altanki ze stołami i prowizoryczną toaletę. Dla wygodnickich są tam też drewniane chatki i jurta serwująca za rozsądną opłatą jedzenie, wodę i zimne piwo.

Kanion Szaryński-3377 2 Kanion Szaryński-3460 3 Kanion Szaryński-3476 7 Kanion Szaryński-3487 10 Kanion Szaryński-3504 13 Kanion Szaryński-3535 18 Kanion Szaryński-3606 Kanion Szaryński-3656 14

Nie zdziwiło nas, że wiele osób odwiedzających Kanion Szaryński decyduje się na spędzenie tam kilku nocy. Nam też świadomość czekającej wspinaczki po trudnej nawierzchni i przeciwko kilkunastoprocentowemu nachyleniu odbierała chęci do zwijania obozowiska. Drogę powrotną rozłożyliśmy na dwa dni. Poleniuchowaliśmy, wyczyściliśmy rowery i dopiero pod wieczór stawiliśmy czoła stokom kanionu, by na kolejną noc rozłożyć namiot nad skalną przepaścią. Na ostatni odcinek, któremu zwyczajnie nie sposób sprostać w siodełku, zjawiła się pomoc. Grupie młodych ludzi skończyła się woda, a że podróżowali z dzieckiem, to przełamali opory i poprosili nas o wodę. Zgarnęli prawie całą butelkę, ale w zamian za to wbiegli z naszymi rowerami i sakwami na szczyt. Uczciwa wymiana, zwłaszcza że nauczeni poprzednimi doświadczeniami targaliśmy tym razem ze sobą cała cysternę oczyszczonej tabletkami wody z potoku. Dopóki nie wjechaliśmy do poprzecinanego licznymi rzekami Kirgistanu, musieliśmy stawać przed trudnym dylematem: umrzeć z pragnienia czy wykończyć się pod ciężarem targanych na bagażniku hektolitrów płynów. Noc nad kanionem przepięknie rozświetliły gwiazdy, niestety silny wiatr pomimo schronienia w szkielecie betonowej jurty nie przyniósł nam spokojnego snu.

Odpoczęliśmy dopiero w przygranicznym miasteczku Kegen. Z czasem trudy tamtej drogi zostały przykryte znacznie bardziej bolesnymi wspomnieniami, ale ilość podjazdów, upał i dwie przebite dętki mimo wszystko zapisały się w naszej pamięci. Tym łatwiej było zaakceptować średnio przyjaznego gospodarza trochę zbyt wysoko wycenionego pensjonatu. Wakacje dla nas się skończyły, szykowaliśmy się na pierwsze poważne zakwasy i chwile zwątpienia. Nasze (nie)przygotowanie miało być dopiero poddane próbie w górach Kirgistanu, więc kazachskie zmagania podsumowalibyśmy jako bardzo potrzebny nam etap zbierania doświadczenia w podróży przez Azję Centralną. Szkoda że tak krótki.

Kanion Szaryński-3678 19 Kanion Szaryński-3684 20 Kanion Szaryński-3690 23 Kanion Szaryński-3700 25 Kanion Szaryński-3719 9 Kanion Szaryński-3732 12 Kanion Szaryński-3705 6 Kanion Szaryński-3758 15 Kanion Szaryński-3770 1




nakreceni.in
nakreceni.in
Nakręceni to Ania i Rafał. Na półtora roku zamieniliśmy etat w biurze na życie w podróży. Z plecakiem i namiotem przemierzyliśmy Azję aż na kraniec świata w Nowej Zelandii. W drodze powrotnej już na rowerze przejechaliśmy z Chin do Gruzji zostawiając pod kołami między innymi szlaki Pamiru. Blog to nie tylko wirtualna szuflada wspomnień, będziemy tu dalej dzielić się przemyśleniami o świecie, często z przymrużeniem oka, bo tak jak w podróżowaniu, tak i w pisaniu o podróżach dystans ma znaczenie. Zostańcie z nami! Jeśli chcielibyście nam zadać pytanie, czy też zaproponować współpracę lub kierunek kolejnego wyjazdu, piszcie na adres: nakreceni.in@gmail.com







Sprawdź również:




Czytaj więcej
Wjeżdżamy do Azji Centralnej Przekroczenie granicy w Khorgas przeniosło nas w czasoprzestrzeni tak jak byśmy przelecieli tysiące, a nie przejechali siedem kilometrów. Zniknęła cywilizacja betonu. Szerokie arterie zastąpiła dróżka z szutrowym poboczem, a blokowiska ustąpiły...